Dwa oblicza Nepalu. Część II – Miasta (XI 2008, X-XI 2012)

Taksówka wolno przemieszczała się przez zatłoczone ulice Kathmandu. Na drodze panował trudny do opisania harmider. Wydawać by się mogło, że ruch odbywa się tutaj bez żadnego ładu. Po ulicach przemieszczały się samochody, riksze, rowery, motory i inne pojazdy, które torowały sobie drogę za pomocą klaksonów…

Kathmandu

W końcu dotarliśmy do nieco oderwanej od nepalskiej rzeczywistości turystycznej dzielnicy Kathmandu – Thamel. Znajduje się tu cała masa hoteli, restauracji, sklepików i bazarów a wszystko to aby zaspokoić potrzeby rzeszy turystów przybywających tutaj z różnych stron świata.

NEPALZameldowaliśmy się więc w jednym z hoteli i zmieniwszy ciuchy na lżejsze poszliśmy na spacer po wąskich uliczkach Kathmandu. Pierwsze spotkanie z tym miastem, jego kulturą, zapachem, dźwiękiem i kolorem wyzwoliło we mnie pragnienie opuszczenia tego miejsca jak najszybciej. Celem naszej podróży były Himalaje, przestrzeń, przyroda, spokój a tutaj… tutaj wszystko przepełnione było kakofonią dźwięków od świtu do późnych godzin nocnych. Tak więc dreptaliśmy przeciskając się przez tłumy przechodniów, przechodziliśmy wzdłuż kramów, sklepików, witryn, zatrzymując wzrok na kolorowych ubraniach, biżuterii i innych pamiątkach, w które obfitował każdy z punktów sprzedaży. Nad ulicami wisiały setki kabli elektrycznych poplątanych ze sobą w taki sposób, że trudno byłoby dojść do tego, który jest od czego.nepal IV 077_zmniejszacz-pl_630945Niesamowity gwar, nawoływania sprzedawców, muzyka mantry dobiegająca z kramików z pirackimi płytami CD, klaksony samochodów, klaksony motocykli, dzwonki rowerowe, trąbki rykszarzy, zapachy kadzideł, zapachy azjatyckiej kuchni, smród śmieci porzuconych na chodniku, to wszystko mieszało się tutaj i tworzyło specyficzny klimat tego miasta.

Przesyceni tym wszystkim postanowiliśmy poszukać jakiejś knajpki, żeby zakosztować tutejszych specjałów. nepal IV 210_zmniejszacz-pl_405767Do kolacji zamówiliśmy lokalny przysmak tongba jest to rodzaj słodko – kwaśnego piwa ważonego ze sfermentowanego zacieru, który jest zmieszany z gorącą wodą i umieszczany w drewnianym pojemniku najczęściej w kształcie baryłki lub beczki. Wracając do hotelu postanowiliśmy zaszaleć odrobinę, więc skusiliśmy się na jazdę rykszą. Szalona to była jazda. Wysoki, chudy rykszarz miał niezwykle dużo krzepy i pędził z zawrotną wręcz prędkością po nadal tłocznych pomimo wieczornej pory uliczkach. Jedną ręką trzymał kierownicę a drugą nieustannie naciskał trąbkę, na której dźwięk ludzie usuwali się z drogi. Rozklekotany pojazd podskakiwał na wszelkich nierównościach ulicy a my ze śmiechem trzymaliśmy się czego tylko było można się trzymać, żeby nie wylądować w kupie śmieci, która o tej porze dnia zalegała stertami na uliczkach.

Basantapur Durbar Square, to jedno z pierwszych miejsc, do których skierowaliśmy nasze kroki zaraz po spożyciu śniadania w znanej z pysznych wypieków piekarni Pumpernickel na Thamelu. Durbar Square jest głównym placem Kathmandu, przy którym znajduje się pałac królewski Hanumana. Na placu znajduje się również większość zabytków miasta: posągi, pagody, świątynie a także rezydencja bogini Kumari. nepal IV 134_zmniejszacz-pl_789327Kumari jest żyjącą boginią uważaną za inkarnację bogini Taledźu. Przy odrobinie szczęścia przebywając na dziedzińcu w oknach pałacu można czasem zobaczyć boginię. Kumari jest wybierana spośród 4, 5 letnich dziewczynek, które muszą spełniać specyficzne wymagania dotyczące wyglądu. Wytypowane kandydatki muszą się również wykazać odwagą oraz niewzruszeniem i uczestniczą w dość masakrycznej ceremonii składania ofiary z bawołów i kóz bogini Kali. Ostatecznie wybrana Kumari pozostaje boginią do czasu, kiedy w jakiś sposób straci choćby kroplę krwi.

Na placu toczy się normalne życie. Przetaczają się tutaj tłumy przechodniów, spacerują kolorowo ubrane kobiety zachęcając do zakupu biżuterii i innych pamiątek, rykszarze wyczekują chętnych na przejażdżkę po Kathmandu. SAM_0786_zmniejszacz-pl_887603Siadając w cieniu na stopniach jednej z pagód obserwowaliśmy z góry kolorowy tłum.

Po południu przemieściliśmy się taksówką kilka kilometrów od centrum miasta, żeby zobaczyć stupę Bodnath (Bagmati). Jest to jedna z najważniejszych buddyjskich świątyń, zaś dzięki ogromnej kopule jest zaliczana do jednej z największych tego typu świątyń na świecie. Na wieży po każdej z czterech stron znajdują się oczy Buddy, które symbolizują mądrość i współczucie. Znajduje się ona centralnie na środku placu otoczonego w koło kolorowymi kamieniczkami.

Przybywający zewsząd pielgrzymi obchodzą wokół świątynię wprawiając w ruch młynki modlitewne, których jest tam (jak podają źródła) 147. Zgodnie z wierzeniami tybetańskimi obracanie młynkiem modlitewnym daje efekt taki sam jam wypowiadanie modlitwy. Podróżując po Indiach i Nepalu napotkać można młynki różnej wielkości, począwszy od małych po naprawdę ogromne walce. DSC06266_zmniejszacz-pl_730729Te usytuowane przy świątyniach wprawia się w ruch za pomocą rąk, jednakże w wielu miejscach do odmawiania modlitwy wykorzystuje się również siły natury. Widywałam młynki modlitewne skonstruowane w taki sposób, że  wiatr czy woda odmawiały modlitwę za ludzi.

Przed stupą wyznawcy w modlitwie padają na deski i podnoszą się. W cieniu chorągiewek wypoczywają turyści. W kamieniczkach otaczających świątynię znajduje się wiele sklepików. Z powodzeniem sprzedaje się tutaj płyty z mantrami a dźwięki tej najbardziej znanej i kojarzącej się z Nepalem „Om mani padme hum” dobiegają zewsząd.SAM_0789_zmniejszacz-pl_694203

Spacer zakończyliśmy zasiadając na dachu restauracji, skąd z góry, popijając zimne napoje mogliśmy obserwować co dzieje się wokół świątyni. Akurat trafiliśmy na moment kiedy dwójka mężczyzn odświeżała stupę, więc osobiście mogliśmy się przekonać skąd na śnieżnobiałej kopule znajdują się nierównomierne łuki z żółtej farby.

W drodze powrotnej na Thamel postanowiliśmy skorzystać z innego środka transportu niż „wygodne” taxi i wsiedliśmy do małego mikrobusiku. Mikrobusy w Kathmandu to bardzo zaniedbane pojazdy nie zapewniające nawet minimum komfortu podczas jazdy, zważywszy między innymi na fakt, że ten stosunkowo niewielki pojazd może zabrać nawet 24 osoby (tyle naliczyliśmy osób opuszczających pojazd po dojechaniu do celu podróży). Napisałam zabrać zamiast pomieścić, bo siedzieliśmy w środku ugnieceni jak śledzie w puszce tracąc jakąkolwiek możliwość ruchu. SAM_0252_zmniejszacz-pl_906021Część osób trzymając się czegokolwiek odbywała podróż przez miasto wisząc poza samochodem, który przemieszczał się slalomem pomiędzy innymi uczestnikami ruchu, informując oczywiście o swojej obecności na drodze nieustającym „klaksonieniem”.

I znów Thamel. Wieczór postanowiliśmy spędzić zagłębiając się w wąskie uliczki tej dzielnicy Kathmandu w poszukiwaniu pamiątek i prezentów, które chcieliśmy stąd przywieźć do Polski. Można tutaj kupić wszystko. Biżuterię robioną z kości bawołów i różnych kolorowych kamyków, pamiątki z drewna w postaci najprzeróżniejszych figurek, nepal IV 298_zmniejszacz-pl_521097młynki modlitewne, kolorowe chusty, koszulki wyszywane na miejscu przez tutejszych krawców we wzory jakie tylko się zamarzy, ręcznie malowaną odzież, najprzeróżniejsze patchworkowe bluzeczki, spódniczki, bluzy, robione z wełny jaka sweterki, czapki, rękawice, poncza w tęczowych kolorach. Sklepiki obfitują również w odzież turystyczną i sprzęt turystyczny, w który można się zaopatrzyć przed wyruszeniem na trekking w Himalaje. Wszystko co się tutaj kupuje nie posiada cen. Ceny podawane są przez sprzedawcę potencjalnemu klientowi a następnie  strony targują się tak długo aż przez obie cena zostanie uznana za satysfakcjonującą. Bywa i tak, że dobry negocjator jest w stanie wywalczyć upust nawet o grubo ponad 100% od ceny wyjściowej.

Dzień kolejny. Tak jak w dniach poprzednich wcześnie rano obudził nas hałas otwieranych rolet witryn sklepowych. Za oknem żywo gruchały gołębie, zaglądając z ciekawością  do środka pokoiku, w którym nocowaliśmy. Tego dnia naszym celem była świątynia Pasupatinath położona nad brzegiem rzeki Bagmati, która jest najbardziej czczoną rzeką w Nepalu. SAM_0801_zmniejszacz-pl_656551Wyruszyliśmy tam przed południem korzystając znów z lokalnych taksówek. Świątynia Pasupatinath jest jednym z najważniejszych celów pielgrzymkowych dla nepalskich wyznawców hinduizmu. Budynek świątyni zbudowany został pośrodku otwartego dziedzińca zabudowanego gompami, stupami wotywnymi i arkadami.

Wzdłuż brzegu Bagmati znajdują się trzy ghaty kremacyjne. Ghata  Bhameshvar  jest wykorzystywana do kremacji zwłok dla przybywających tutaj wyznawców hinduizmu. Na nepal IV 292a_zmniejszacz-pl_449351wysuniętych w głąb rzeki betonowych tarasach nieustannie palone są zwłoki umarłych na specjalnie przygotowanych drewnianych stosach. Niedopalone szczątki zamiatane są prosto do rzeki, w której gęsto jest również od  wszelkich możliwych odpadów komunalnych. W filozofii indyjskiej kremacja uwalnia duszę od samsary – koła życia, czyli nieustannego wędrowania, narodzin i śmierci, cyklu reinkarnacji, któremu zgodnie z filozofią podlegają wszystkie żywe istoty. Panuje tutaj niezwykła atmosfera związana z ceremoniami pogrzebowymi. W powietrzu unosi się drażniący nozdrza dym z płonących stosów.

Nad rzeką Bagmati znajduje się również 15 kaplic wotywnych, które są poświęcone jednej z najbardziej złożonych istot boskich w hinduizmie – Śiwie. Miejsce to słynne jest również z tego, że można tutaj zobaczyć Sadhu – świętych mężów. Są to hinduscy wędrowni  asceci,  którzy żyją zgodnie z zasadami religii. Są to niezwykle kolorowe osobistości. nepal III 341_zmniejszacz-pl_978224Często ich włosy splecione są w dredy, prawie nagie ciała są pomalowane w różne wzory i najczęściej posypane popiołem. Za zrobienie zdjęcia oczekują opłaty w  wysokości kilku rupii, wyciągając rękę i specyficznym gestem domagają się zapłaty. Najczęściej zapłacić należy przed wykonaniem zdjęcia, wtedy szacowny mąż pozuje do zdjęcia poprawiając najczęściej uprzednio swoje długie włosy.

Opuściwszy świątynię znaleźliśmy  się na placu, na którym były rozstawione kramy z różnymi pamiątkami. Zanim udaliśmy się do kolejnej świątyni obeszliśmy prawie wszystkie kolorowe stoiska.

nepal III 323_zmniejszacz-pl_161435Na popołudnie zostawiliśmy sobie zwiedzenie świątyni Swajambhunath, zwanej też świątynią małp. Okolice świątyni zamieszkują niezliczone ilości tych ssaków. Zgodnie z legendą założycielem świątyni był bodhisattwa* Mańdżuśri, który przybył tutaj z Chin. Niektóre legendy głoszą, że on sam zamienił się w stupę, zaś małpy, które żyją tutaj tak licznie zgodnie z legendą powstawały z jego wszy po strąceniu ich z głowy. Świątynia znajduje się ona na szczycie wzgórza, skąd rozciąga się wspaniały widok na całe miasto zaś przy dobrej pogodzie można również dojrzeć stąd Himalaje. Do świątyni prowadzi około 365 schodów. Pnąc się powoli w górę po drodze mijaliśmy barwne posągi buddy a także mniejsze stupy. Wszędzie wokół na wietrze powiewały kolorowe modlitewne flagi.

Przyglądaliśmy się małpom, które skakały i bawiły się. Z doświadczenia wiem, że trzeba jednak uważać na te zwierzaki, gdyż potrafią być złośliwe zwłaszcza kiedy mogą zapolować na jakiś smakołyk trzymany w rękach nieświadomego turysty, który nie spodziewa się, że za chwilę może paść ofiarą drobnej kradzieży.

Po zmroku wróciliśmy do hotelu. Nazajutrz mieliśmy w planie zwiedzenie Pathanu i Bhaktapuru kolejnych dwóch miast z trzech dawnych stolic i w ten sposób mieliśmy zakończyć zwiedzanie Doliny Kathmandu i udać się w podróż powrotną do Polski.

Zdjęcia do artykułu zostały udostępnione również przez Tomka Danielewicz, który towarzyszył mi podczas jednej z podróży do Nepalu. Pozwoliłam sobie także na publikację wybranych fragmentów tekstu Marka Radeckiego, z którym wraz z grupą przyjaciół przemierzaliśmy Nepal po raz pierwszy. Teksty trafnie określają tamtejszą rzeczywistość:

…Nad rzeką Bagmati płoną ciała zmarłych, popioły zabiera woda; Nie ma świateł, jest za to policjant – dmucha w gwizdek; ryksze, małe taksówki, motory, busy i kolorowe ciężarówki jadą jak jechały, policjant gwiżdże jak gwizdał; Na ulicach nie ma śmietników. Wszystko co niepotrzebne ląduje na ziemi. Sklepikarze rano zmiotą kurz, odpadki i podpalą; Przy drodze w brudnych garnkach czeka na nas ryż, ostry sos i warzywa…perney.pl

bodhisattwa* – oświecona istota, która dzięki wytrwałej pracy nad samym sobą dąży do stanu buddy kierując się altruistyczną motywacją przynoszenia pożytku innym [Wikipedia]