W KRAJU KWITNĄCEJ WIŚNI – JAPONIA

W Japonii miałam okazję spędzić zaledwie 2 dni w marcu 2008 roku. Zwiedziłam część Osaki i Tokio by night. Kiedy przeczytałam Gosi maila z relacjami z krótkiego pobytu w Japonii, doszłam do wniosku, że w jej kilku zdaniach jest cała esencja Japonii. Przeczytajcie sami…

2843770_IMG_6421W Japonii 4 dni wolne od pracy uważa się za wakacje. Trafiliśmy na Golden Week, trwający od końca kwietnia do 6 maja. 29 kwietnia Japończycy obchodzą Dzień Zieleni, co ciekawe – 3 maja Dzień Konstytucji, 4 maja Dzień Ludu, a 5 maja Dzień Dziecka.

Zatem liczba japońskich turystów dorównywała ich liczbie w Luwrze.

2843766_IMG_7030

Zetknęliśmy się także z nietypowym japońskim luzem, często bez totalnego gustu… no chaos ciuchowy po prostu!

Dopiero w dwa ostatnie robocze dni przed naszym wyjazdem mogłyśmy popatrzeć jak ten weekendowy luz zastąpiły tradycyjne garnitury czy jednolity styl granatowych kreacji.

Piesze dni podróży spędziliśmy na herbacianej farmie Obubu.

2843767_IMG_6029

Polecam herbatę, można zostać członkiem klubu i zaadaptować herbaciane drzewko, za co dostaje się dwukrotnie w roku zieloną herbatę. http://obubutea.com/

Co mnie uderzyło. Japończycy są raczej nieśmiali i bardzo grzeczni. Nikt nie kradnie. Mają taka mentalność, że osoba złapana na przestępstwie spaliła by się ze wstydu. W barach nie daje się napiwków. Jeżeli zostawi się rachunek to obsługa biegnie żeby oddać.

2843764_IMG_7043

Po dwóch dniach przestałam przeliczać wydawane mi pieniądze, bo chyba było to dla Japończyków obraźliwe.

Nie pochodzę z arystokracji więc krępowały mnie ukłony wpół, czy to obsługi hotelowej, czy obsługi w niektórych sklepach.

Nawet obsługa w pociągach kłaniała się wchodząc czy wychodząc do i z wagonów.

W wielu turystycznych miejscach obsługa miała kartki z gotowymi zdaniami napisanymi w językach japońskim i angielskim.

2843765_IMG_6424

Komunikacja odbywała się przez pokazywanie najczęstszych sformułowań, pytań z odpowiedziami na nie. I oczywiście przy wiecznie potakujących głowach oraz ciągłych „hai” oraz „arigato” (tak i dziękuję). Jeżeli zasób przygotowanych zdań nie wystarczał, albo go nie było, używaliśmy języka polskiego i migowego. I zazwyczaj się udawało. Wiadomo przecież, że nie przyszłam do sklepu, aby udzielono mi pierwszej pomocy, czy do baru, żeby zapytać o rozkład jazdy.

2843769_IMG_7064

Na szczęście nie należę do wysokich osób, więc przynajmniej nie czułam się pośród ludzi jak Guliwer. Zresztą nie wszyscy Japończycy są mali. Zdarzają się także wysocy.

Na ścianach, szybach, w środkach transportu Japończycy zamieszczają pełno rysunków i plakatów rodem z kreskówek. Rysunki kojarzone z animami. Do tego dziecięca kultura kawii. Dużo zniosę, ale dorosły gość z garniturze z różową maskotką przy skórzanej torbie to nie dla mnie. 2843746_IMG_5897Niestety, może mi się wydaje, ale zaczynam tą modę dostrzegać także w naszym kraju, na szczęście na razie tylko wśród nastolatek.

I ostatnia myśl. Zrozumiałam Japończyków fotografujących wszystko w Europie. Robiłam dokładnie tak samo w Japonii.

Wszystko wydaje się inne, więc trudno nie pstrykać fotek. Z wielkim trudem wybrałam trochę, jak zwykle za dużo i zapraszam do galerii:

Galeria Gosi

Małgosia Błaszczyk