W poszukiwaniu Tęczowego Węża* – Australia (XI 2009)

Za oknem samolotu przesuwały się zabarwione na czerwono, żółto i brązowo pustynne krajobrazy. Powoli zbliżaliśmy się do lądowania. Z powietrza Alice Springs, drugie co do wielkości miasto terytorium północnego Australii ciekawie komponowało się z otaczającą je pustynią…

Outback_1009Samolot zatrzymał się na płycie lotniska. Ludzie nie spiesznie przesuwali się do wyjścia. Na zewnątrz panował niemiłosierny upał. Udaliśmy się do budynku wypożyczalni samochodów, żeby wkrótce pomknąć w kierunku Parku Narodowego Uluru – Kata Tjuta. Tego dnia mieliśmy do przejechania jeszcze 400 km, zaś  wieczorem chcieliśmy się oddać fotografowaniu Ayers Rock uznawanego przez wiele lat za największy monolit świata.

Zgodnie z legendą Ayers Rock (Uluru) zostało stworzone przez dwóch chłopców, którzy w mitycznych czasach bawili się gliną. Monolit ma ogromne znaczenie kulturalne dla Aborygenów, których kulturę można poznać odwiedzając Uluru-Kata Tjuta National Park Cultural Centre. Outback_1023Zgodnie z przewidywaniami, pod wieczór dotarliśmy do Ayers Rock Resort. Znaleźliśmy skromny nocleg za niemałe pieniądze gdyż w okolicach Parku ceny są nieporównywalnie wyższe w stosunku do innych lokalizacji i udaliśmy się na wieczorną sesję zdjęciową. Skała Uluru wydaje się zmieniać kolory w zależności od padającego światła, stąd też o każdej porze dnia jawi się w innej barwie – rankiem w pastelach, pod wieczór przybiera kolor głębokiej czerwieni.

Outback_1024Skoro świt zerwaliśmy się z łóżek i po skromnym śniadaniu ponownie udaliśmy się do Parku. Poranek był bardzo przyjemny, lecz z godziny na godzinę robiło się coraz upalniej. Tego dnia celem naszej podróży były ponownie monolit Uluru a także Kata Tjuta znana także pod nazwą Olga, miejsce, które według wierzeń miejscowych plemion jest również miejscem świętym. Przyjemnie oglądało się te pustynne tereny z wnętrza klimatyzowanego samochodu. Postanowiliśmy przejść się jednym z popularnych tutaj szlaków turystycznych. Niczym komary na Syberii, tutaj życie utrudniają chmary much, krążące wokół głowy jak planety wokół słońca. Trochę żałowaliśmy, że nie zaopatrzyliśmy się przed wyjściem w tzw. cork hats (kapelusze, które do ronda mają przytroczone na sznureczkach kawałki korka, kamyczki lub inne drobne przedmioty, których ruch odstrasza latające owady). Outback_1074Po pół godzinnej wędrówce postanowiliśmy zawrócić biorąc pod uwagę zapas zbyt szybko znikającej wody, w którą zaopatrzyliśmy się na drogę. Po południu wróciliśmy pod skałę Ayers Rock. Pomysł o wyjściu na skałę został jednogłośnie odrzucony z powodu potwornego upału.

Dzień kolejny. Ku naszemu zaskoczeniu i radości niebo zasnuły chmury i mieliśmy nadzieję, że spadnie choć odrobina deszczu. Opuściliśmy Park Narodowy Uluru i zaczęliśmy się przemieszczać w kierunku Watarrka PN do Kings Canyon. Rudo – czerwone ściany wąwozu Kings Canyon mają ponad sto metrów wysokości. Na dnie wąwozu płynie strumień Kings Creek. Trasy turystyczne przeznaczone dla turystów usytuowane są wzdłuż strumienia. Kanion można również podziwiać z punktu widokowego na górze i właśnie tą opcję wybraliśmy. Outback_1082Nie spadła ani jedna kropla deszczu, był to natomiast jedyny dzień, kiedy trzygodzinny trekking nie przyprawiał o zawrót głowy od żaru lejącego się z nieba. Udając się w kierunku samochodu udało nam się sfotografować stado dzikich wielbłądów. Zwierzęta te na kontynent trafiły w połowie XIX wieku i były wykorzystywane jako zwierzęta juczne. Wraz z rozwojem kolei i przemysłu motoryzacyjnego zostały wypuszczone na wolność i od tej pory rozmnażają się w niekontrolowany sposób. Wielbłądy stanowią dla Australijczyków duży problem. Powodują między innymi  szkody w uprawach, niszczą również systemy klimatyzacji w poszukiwaniu wody.

Po południu udaliśmy się w kierunku Alice Springs. W latach 1861/62 John McDouall Stuart poprowadził ekspedycję przez środkową Australię. Outback_1039Około dziesięć lat później zbudowano tam stację telegraficzną niedaleko źródła Alice, które zostało tak nazwane na cześć żony sir Charlesa Todda, generalnego poczmistrza Australii Południowej. Od tego czasu też zaczęła się tam rozwijać osada o nazwie Stuart. W roku 1933 nazwa miasta została zmieniona na Alice Springs, natomiast nazwę Stuart nadano drodze, która prowadzi z Adelaide do Darwin przez Alice. Część populacji Alice Springs stanowią Aborygeni – rdzenni mieszkańcy Australii. Spacerując widzieliśmy wielu z nich siedzących na trawnikach, chodnikach, placach, snujących się bez celu. Część z Aborygenów pracuje, jednak większość z nich jest bezrobotna a głównym problemem tej grupy społecznej są narkotyki, alkohol i przestępczość.

Outback_1025Nazajutrz wyruszyliśmy w dalszą podróż na północ autostradą Stuart. Parę kilometrów za miastem przekroczyliśmy zwrotnik koziorożca a poinformowała nas o tym tablica ustawiona przy drodze.

Po południu dotarliśmy do celu naszej podróży Rezerwatu Karlu Karlu znanym pod angielską nazwą jako Devils Marbles. Jest to rezerwat przyrody położony na obszarze pustynnym, na którym poprzez działanie procesów erozyjnych i wietrzeniowych wytworzone zostały skały granitowe o kształtach zbliżonych do kuli. Miejsce to jest przez Aborygenów uznawane za miejsce kultu religijnego. To właśnie tutaj zgodnie z mitologią aborygeńską jedna z najważniejszych czczonych postaci – Tęczowy Wąż złożył olbrzymie jaja, które następnie przemieniły się w twardą skałę. Outback_1030Te niezwykłe formy skalne są równie urokliwe jak głazy Moeraki Boulders leżące wzdłuż Koekohe Beach na wybrzeżu wyspy południowej Nowej Zelandii. W rezerwacie poświęciliśmy trochę czasu na fotografowanie tych osobliwości natury. Może nawet dwukrotnie więcej, niż zakładaliśmy na początku, ze względu na pogodę, która zaskoczyła nas po dotarciu na miejsce ciężkimi szarymi chmurami na niebie, które jednak  z czasem powędrowały na wschód uwalniając zza gęstej zasłony promienie słoneczne.

Nacieszywszy oczy pięknymi widokami udaliśmy się w kierunku  miasteczka Tenant Creek, w którym zamierzaliśmy poszukać noclegu.  Jest to nieduże miasto z małym regionalnym portem lotniczym, miasto, którego okres świetności zdawać by się mogło przeminął. W latach trzydziestych XX wieku w okresie gorączki złota miasto to tętniło życiem. Outback_1066Przybywali tutaj tłumnie poszukiwacze złota i w okolicy pojawiło się prawie 100 niedużych kopalni złota. Aktualnie można zwiedzać jedną z nich nazywaną Battery Hill Gold Mine. W pobliżu miasta znajduje się historyczna stacja telegraficzna z XIX wieku – Old Telegraph Station. Podróżując australijską Stuart Highway nie sposób nie spotkać na drodze Road Trains. Charakteryzują się one zwykle dużymi gabarytami i dużą liczbą przyczep.  Tego typu środki transportu popularne są również w USA i Kanadzie, natomiast cechą charakterystyczną australijskich pociągów drogowych są bardzo duże zderzaki, które zabezpieczają samochody przed zderzeniem z kangurami.

Ostatni dzień na pustyni. Naszym celem była Mataranka. Tego dnia mieliśmy do przejechania prawie 600 km. Oglądaliśmy przesuwające się widoki za oknem samochodu. Powoli zaczęły się kończyć pustynne krajobrazy a ich miejsce zastępowały tereny porośnięte drzewami, pomiędzy którymi roiło się od wybudowanych przez termity kopców. Niektóre z nich miały naprawdę pokaźne rozmiary i najdziwniejsze kształty.Kakadu_1002

Zaczęło się również pojawiać coraz więcej ptactwa. Przeróżne gatunki papug przemieszczały się po niebie. Udało nam się wypatrzeć między innymi żałobnicę rudosterną a także inne gatunki papug różnej wielkości i o przeróżnym ubarwieniu. Kakadu_1019Robiliśmy od czasu do czasu postoje w miejscach, które były warte do sfotografowania lub w momencie wypatrzenia jakiegoś ciekawego zwierza, w poszukiwaniu którego przemierzaliśmy później pieszo trawiaste tereny australijskiej sawanny.

Do niezwykle udanych fotografii zaliczamy stado papug, które wypatrzyliśmy w trakcie zażywania  przez nie kąpieli i pojących się w pobliżu niewielkiego pubu zlokalizowanego przy szosie.

Wieczorem dotarliśmy do celu. Mataranka jest to miejscowość położona na obrzeżach Parku Narodowego Elsey nad rzeką Roper Creek. Pięknie położone miejsce obfitujące w faunę i florę, z basenami termalnymi, w których można się wspaniale zrelaksować po długiej podróży.

Cdn…

Zdjęcia do artykułu zostały udostępnione przez Czarka Wojtkowskiego. Więcej fotek z pobytu w Australii znajdziecie na jego stronie: www.wojtkowski.net

* Tęczowy Wąż – jedna z najważniejszych postaci mitologicznych Australii. Tęczowy Wąż, zamieszkujący studnie artezyjskie, rządzi najcenniejszym na pustyni dobrem – wodą. Napełnia źródła i pełzając po ziemi tworzy strumienie. [Wikipedia]